Dzisiaj wracam do Was z pierwszym postem po dłuższej przerwie
w publikowaniu. Chciałabym podzielić się z Wami wspomnieniami z mojej ostatniej
podróży do Rzymu. Swoimi zdjęciami chciałabym oddać klimat tego miejsca.
Pragnę, abyście poczuli słońce na swoich twarzach oraz zapach aromatycznej kawy i włoskich
makaronów. Wyobraźcie sobie, że za Wami stoi uliczny grajek, który na
akordeonie wygrywa piękną melodię, obok Was przetaczają się tłumy turystów, a z
każdej strony otacza Was oszałamiająca historia. Wspomnienia te są
niezapomniane i niepowtarzalne.
A teraz zapraszam Was w podróż do Wiecznego
Miasta… ;)
A Wy? Byliście w Rzymie? Jeżeli tak, jakie były Wasze wrażenia? A może dopiero planujecie podróż? Napiszcie w komentarzu!
niedziela, 26 lutego 2017
MAGICZNY MARATON / „Harry Potter i
Książę Półkrwi"
„Kiedy patrzymy na
śmierć albo na ciemność, lękamy się tylko nieznanego, niczego więcej.”
Ta książka
po prostu złamała mi serce.
Była to
zdecydowanie najbardziej emocjonalna część serii. Poruszyła moje serce tak, jak
żadna poprzednia. Były momenty, w których uśmiechałam się jak głupia,
wyobrażając sobie w głowie wszystkie szczęśliwe chwile. Jednak często zdarzało
mi się praktycznie płakać nad czytanymi słowami. Czułam się wtedy, jakby działy
się rzeczy, które nigdy nie miały się zdarzyć.
I za to
właśnie kocham tę książkę.
„Każdy z nas wierzy, że
to co ma do powiedzenia, jest o wiele ważniejsze od tego, co mógłby powiedzieć
drugi.”
Niezmiernie
mi przykro, że przede mną został już tylko jeden tom opowiadający o przygodach
młodego czarodzieja Harry’ego. Niewyobrażalnie przywiązałam się do wszystkich
bohaterów. Niektórych znienawidziłam, innych pokochałam całym sercem. Hogwart
stał się wymarzoną szkołą, do jakiej mogłabym kiedykolwiek pójść. Sposób, w
jaki autorka przedstawiła magię zawartą między kartkami książek, jest po prostu
niesamowity.
„A teraz, Harry,
wkroczmy w noc i dajmy się ponieść tej płochej pokusie, przygodzie.”
CZĘŚĆ ZE SPOILERAMI
Czytasz na własną odpowiedzialność!
Do tej pory
nie mogę uwierzyć, że… Dumbledore umarł. Ten niezwykły staruszek o niepojętej
mądrości, cudowny dyrektor Hogwartu i przyjaciel Harry’ego… nie żyje. Wiadomość
ta bardzo mną wstrząsnęła. Najbardziej jednak nie spodziewałam się, że będzie
to sprawka Snape’a.
Severus Snape
był nauczycielem, którego zbytnio nie polubiłam śledząc przygody Harry’ego
przez wszystkie jego lata nauki. Był oschły, nienawidził Harry’ego ze względu
na jego ojca i faworyzował Malfoy’a. Co tu w nim do lubienia? Jednak nigdy nie
spodziewałam się, że byłby zdolny do morderstwa Dumbledor’a… Człowieka, który
mu zaufał i dał mu drugą szansę, mimo że nikt inny nie chciał tego zrobić.
Dyrektor Hogwartu cały czas wierzył w jego lojalność i oddanie, jednak on…
zdradził go w najgorszy możliwy sposób.
Schodząc z
tematu, niezmiernie cieszę się, że Ginny i Harry wreszcie są parą. Harry od
początku powieści był o nią strasznie zazdrosny, dlatego cieszę się, że w końcu
wszystko się ułożyło. Siostra Rona okazała się naprawdę odważną, twardą i
zdecydowaną osóbką. Bardzo polubiłam jej postać. Przez wszystkie tomy mogłam
obserwować jak się zmieniała, z małej, wrażliwej dziewczynki zmieniła się w
niezłomną Ginny, którą Harry jest oczarowany.
KONIEC CZĘŚCI ZE SPOJLERAMI
Podsumowując,
książka była naprawdę fenomenalna. Wzbudziła we mnie tak silne emocje, jak
żadna poprzednia część. Harry w wielu sytuacjach zaimponował mi swoją odwagą,
lojalnością i przywiązaniem. Nie mogę również nie wspomnieć słowa o Ronie i
Hermionie, czyli najlepszych książkowych przyjaciołach, o których kiedykolwiek
czytałam.
„To bardzo ważne, mówił
mu wtedy Dumbledore, by walczyć, by ciągle walczyć, by nie ustawać w walce, bo
tylko wtedy zło można powstrzymać, choć nigdy nie da się go całkowicie wyplenić...”
A Wam, jakie
emocje towarzyszyły czytając tę serię? Podzielcie się tym w komentarzu! ;)
niedziela, 5 lutego 2017
MAGICZNY MARATON / „Harry Potter i
Zakon Feniksa
„Nadchodzi czas, kiedy
będzie trzeba wybrać między tym co dobre, a tym co łatwe.”
Kolejny raz się powtórzę, ale znów
muszę przyznać, że każda następna część pisana przez J. K. Rowling jest coraz
bardziej fenomenalna! Czytając jej książki nie mogę zrozumieć, dlaczego nie
sięgnęłam po nie wcześniej.
Autorka tworzy w swoich powieściach
niesamowity świat, który uwielbiam pod każdym względem. Akcja potrafi
jednocześnie mnie wzruszyć, zaskoczyć i rozśmieszyć do łez. Wszystkie postacie
są perfekcyjnie wykreowane. Rowling zwraca uwagę na najmniejsze szczegóły,
przez które całość ma swój niepowtarzalny klimat.
„To, że twoja
wrażliwość uczuciowa mieści się w łyżeczce od herbaty, nie świadczy o tym, że
wszyscy są tak upośledzeni.”
Nie mogę pominąć faktu, że część ta
była zdecydowanie smutniejsza od wszystkich poprzednich. W świecie czarodziejów
nie działo się zbyt dobrze, cała fabuła utrzymana była w ponurym nastroju. Z
drugiej jednak strony akcja toczyła się niezmiernie szybko, a powieść pełna
była sekretów, które wyszły na jaw dopiero na końcu książki. Między stronami
poznajemy także nowe oblicza niektórych osób, czasami zaskakująco szlachetne, a
czasami bardzo rozczarowujące.
„Nie musisz się
wstydzić tego, co teraz czujesz. Przeciwnie... to, że odczuwasz taki ból, jest
twoją największą siłą.”
CZĘŚĆ ZE SPOILERAMI
Czytasz na własną odpowiedzialność!
Jeżeli teraz w każdej następnej
części ma ginąć uwielbiana przeze mnie postać, to ja się na to nie zgadzam…
Śmierć Syriusza była głównym
powodem, dla którego nazwałam tę książkę tak smutną. Mimo, że bywał
nieodpowiedzialny i przejawiał objawy lekkomyślności, był jedną z najbardziej
oddanych postaci w książce. Zastępował Harry’emu ojca i był dla niego
przyjacielem, do którego mógł zwrócić się w każdej sytuacji. Pamiętam, jak w
trzeciej części chłopiec dowiedział się prawdy na temat Syriusza i jak cieszyła
mnie jego euforia na myśl, że ma ojca chrzestnego. Z drugiej jednak strony szok
i rozpacz Harry’ego po śmierci mężczyzny sprawiły, że miałam ochotę płakać
razem z nim.
Poza tym dużym zaskoczeniem była dla
mnie także wiadomość, że Neville także mógł być chłopcem z przepowiedni. W tym
tomie czarodziej zyskał bardzo dużo mojej sympatii i szacunku. Dokonał rzeczy,
których bym się po nim nie spodziewała, a jego odwaga bardzo mnie zaskoczyła
(pozytywnie oczywiście).
KONIEC CZĘŚCI ZE SPOLERAMI
Z każdym następnym tomem coraz bardziej przywiązuję się do
tej serii. Jest naprawdę niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. Nie dziwię
się, że podbiła serca czytelników na całym świecie (w tym moje). Po skończeniu
książki od razu musiałam sięgnąć po następną część, co pokazuje siłę tej powieść.
„- Wie pan, panie
ministrze, w wielu sprawach nie zgadzam się z Dumbledore'em... ale nie
zaprzeczy pan, że ma klasę...”
Widzieliście już mojego posta z DIY
z Harry’ego Potter’a? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie! ;)
poniedziałek, 30 stycznia 2017
MAGICZNE DIY
Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić pewnym projektem,
którym zajmowałam się od pewnego czasu. Mianowicie wykonałam kilka DIY, na
które pomysły znalazłam w internecie. Najlepsze jest jednak to, że wszystkie
inspirowane są książkami o młodym czarodzieju Harrym Potterze. W tym poście
postaram się zawrzeć dużo zdjęć, które przedstawią Wam moje dzieła. Nie jestem
zbyt plastycznie uzdolnioną osobą, dlatego tym bardziej jestem dumna z tego,
jaki jest efekt końcowy J.
Wykonałam 4 rzeczy: plakat ze
słowami nawiązującymi do książek, lampion Insygni Śmierci, ołówek w kształcie różdżki
oraz zakładkę z błyskawicą na wierzchu.
Enjoy! J
Co myślicie o moich dziełach? Dajcie znać w komentarzu! ;)
wtorek, 27 grudnia 2016
MAGICZNY MARATON / „Harry Potter i
Czara Ognia”
„Zagłuszanie bólu na
jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą.”
Od razu zacznę od tego, że jest to
zdecydowanie najlepsza część ze wszystkich, które do tej pory przeczytałam. Po
prostu nie mogłam oderwać się od lektury, książka wessała mnie do środka.
Moją ulubioną
częścią książki był Turniej Trójmagiczny. Umierałam z ciekawości, aby
dowiedzieć się, jakie będą następne zadania, przez które muszą przejść uczestnicy.
Bardzo zainteresowało mnie również przybycie delegacji z innych magicznych
szkół z całego świata do Hogwartu.
„Nadejdzie czas, w
którym będziecie musieli wybierać między tym,
co słuszne, a tym, co łatwe.”
Z każdą częścią w książkach o Harrym Potterze pojawia się coraz więcej
akcji i emocji. Czwarty tom potrafił jednocześnie wywołać na mojej twarzy
szeroki uśmiech i złamać mi serce. Powieść ta okazała się również bardziej
krwawa i brutalna, niż poprzednie.
J. K.
Rowling kolejny raz dała mi porządny zastrzyk nowych postaci. Poznałam cichego
Wiktora Kruma, piękną i wyniosłą Fleur Delacour i tajemniczego Szalonookiego
Moodiego. Bardzo polubiłam Cedrika Diggoriego, który w tym tomie odegrał dosyć
dużą rolę.
„Co ma być to będzie, a
jak już będzie to trzeba się z tym zmierzyć - powiedział Hagrid.”
CZĘŚĆ ZE SPOILERAMI
Czytasz na własną odpowiedzialność!
W tym poście
postanowiłam po raz pierwszy stworzyć sekcję, w której podzielę się z Wami
moimi przemyśleniami na temat konkretnych wydarzeń w książce. Jest ona
przeznaczona dla osób, które już tę książkę czytały, nie zamierzają jej czytać
lub po prostu nie przeszkadzają im spoilery. Mam nadzieję, że taki pomysł się
Wam spodoba, piszcie w komentarzach co o tym myślicie ;).
Osoby, które
czytały książkę, z pewnością wiedzą, od czego muszę zacząć. Dlaczego do jasnej
ciasnej Cedrik Diggory nie żyje?!?!?! Dlaczego??? Naprawdę bardzo polubiłam tę
postać, był kimś, kto zawsze chciał grać fair. To wszystko wydarzyło się tak
nagle! Cedrik zachował się niezwykle szlachetnie, chciał oddać Harry’emu
puchar, ale jednak złapali go razem, a ja już byłam taka zadowolona, że obaj
wygrali. Niespodziewanie przenoszą się na cmentarz i nagle… Cedrik umiera!!!
Było to wydarzenie, którego się w tej książce kompletnie nie spodziewałam.
Następną
rzeczą, o której chcę wspomnieć, jest związek Kruma i Hermiony, mimo że ich
historia stanowi dosyć mały wątek w całej powieści. Generalnie nie mogę się
doczekać, aż Ron i Hermiona będą razem, jednak muszę przyznać, że Wiktor i Hermiona
również mi do siebie pasowali ;). Podobało mi się to, że przychodził do
biblioteki jedynie po to, aby zaprosić Hermionę na bal oraz to, że lubił
rozmawiać jedynie z nią. Bawiły mnie także przebłyski zazdrości Rona.
Nawet nie
wiecie, jaka dumna byłam z Harry’ego po przeczytaniu sceny opisującej jego
walkę z Voldemortem. Harry pokazał na co go stać i pokonał go! Cieszyło mnie,
gdy czytałam, jak Lord Voldemort powoli tracił odwagę, a w jego oczach pojawiał
się strach przed Harrym, czarodziejem w wieku trzynastu lat. Bardzo wzruszający
był również moment pojawienia się ech Cedrika oraz matki i ojca Harry’ego.
KONIEC CZĘŚCI ZE SPOILERAMI
Podsumowując,
książka była naprawdę przecudowna, pełna zarówno emocji i akcji, jak i momentów
niepewności. Zakończenie okazało się zaskakujące, co cenię sobie w książkach.
Jak do tej pory jest to mój ulubiony tom w tej serii.
„Znasz swoją matkę,
Malfoy, prawda? - powiedział Harry. - Ma minę, jakby jej ktoś podsunął łajno
pod nos... Czy ona zawsze ma taki wyraz twarzy, czy może tylko wtedy, kiedy
jesteś w pobliżu?”
Co myślicie o mojej Części ze
Spoilerami? Piszcie w komentarzach! ;)
niedziela, 11 grudnia 2016
MAGICZNY MARATON / „Harry Potter i
więzień Azkabanu”
„To by znaczyło, że
tym, czego się boisz najbardziej, jest... strach.
To bardzo mądre, Harry.”
Oficjalnie
zmieniam nazwę mojego maratonu. Przymiotnik „jesienny” nie jest już zbyt
trafnym określeniem, ze względu na to, że jesień już właściwie się kończy ;).
Niestety przez natłok nauki nie udało mi się do końca listopada dokończyć
wszystkich książek o Harrym Potterze, a więc od dzisiaj będzie to magiczny
maraton ;).
Tym razem opowiem Wam trochę o trzeciej części serii o młodym czarodzieju, czyli „Harry Potter i więzień
Azkabanu”. Muszę przyznać, że ten tom naprawdę bardzo mi się podobał. Był
zarówno zaskakujący, magiczny, jak i pełen nadziei. Książka nie była
przewidywalna, po prostu nie mogłam się od niej oderwać, ponieważ strasznie
chciałam wiedzieć, co wydarzy się na następnej stronie.
„Myślisz, że umarli, których kochaliśmy, naprawdę nas opuszczają?
Myślisz, że nie przypominamy sobie ich najdokładniej w momentach wielkiego
zagrożenia? Twój ojciec żyje w tobie, Harry, i ujawnia się najwyraźniej, kiedy
go potrzebujesz.(...)”
W powieści pojawiło się również kilka
smutnych wątków, co bardzo mi się podobało, bo przez to w historii zawarte były
emocje, a nie jedynie akcja. W książce, z biegiem fabuły, dowiadujemy się coraz
więcej o okolicznościach śmierci rodziców Harry’ego. Opisy te sprawiały, że
coraz mocniej nienawidziłam mordercy Potterów.
Bardzo polubiłam postać Syriusza
Blacka, tytułowego więźnia Azkabanu. Mimo, że w książce jego postać pojawiła
się tak naprawdę tylko na moment, wzbudził we mnie dużą ciekawość. Jest on
postacią bardzo tajemniczą, a jednocześnie budzącą sprzeczne emocje.
„Uśmiech losu można zobaczyć nawet w tych najciemniejszych chwilach,
jeżeli pamięta się żeby zapalić światło.”
Kolejny raz się powtórzę, ale
naprawdę uwielbiam Albusa Dumbledora, dyrektora Hogwartu. Jest to z pewnością
jeden z najmądrzejszych i najbardziej dobrodusznych bohaterów książkowych,
jakich znam. W książce widzimy, jak wiele jest w stanie zaryzykować, aby zrobić
to, co uważa za słuszne i ocalić niewinną osobę.
Jedno, nad czym ubolewam, to mała
obecność Hermiony w większej części książki. Bardzo mi brakowało jej wyniosłych
komentarzy i momentów zarozumiałości, które zawsze przepełnione są humorem.
Niestety, przez większość powieści praktycznie nie odgrywała żadnej większej
roli.
„Panowie Lunatyk,
Glizdogon, Łapa i Rogacz,
zawsze uczynni doradcy czarodziejskich psotników,
mają zaszczyt przedstawić
MAPĘ HUNCWOTÓW.”
Generalnie powieść bardzo mi się
podobała, była dużo lepsza od drugiej części. Pojawiło się kilku nowych
bohaterów, których obdarzyłam wielką sympatią i mam nadzieję, że pojawią się w
następnych tomach. Nie mogę się już doczekać, aż zabiorę się za czwartą część
;).
Kto z Was tak jak ja marzy, aby
kiedyś przelecieć się na hipogryfie? Piszcie w komentarzach!
niedziela, 13 listopada 2016
TEA BOOK TAG
Dzisiaj mam dla was coś trochę
innego niż zazwyczaj, a mianowicie tag. Postanowiłam poeksperymentować trochę i
zdecydowałam się na Tea Book Tag, stworzony przez Weronikę z bloga Bookocholic.
Ja osobiście uwielbiam herbatę i potrafię wypić nawet trzy lub cztery dziennie,
zwłaszcza jesienią. Dlatego myślę, że mimo, że za oknami już śnieg, to miło
jeszcze trochę poczuć jesień :).
Czarna herbata, czyli mój ulubiony
klasyk
W pierwszej kategorii zdecydowałam
się na „Anię z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery. Jest to książka, którą
czytałam jako lekturę. Była to chyba pierwsza lektura, którą mi się w pełni
przyjemnie czytało. Ania uczy nas, jak cieszyć się każdym dniem, nie przejmować
się przeciwnościami losu i akceptować siebie. Jeżeli jeszcze tego nie
czytaliście, to koniecznie to nadróbcie.
„Pamiętaj, że wszystko
można zacząć od nowa.
Jutro jest zawsze świeże i wolne od błędów.”
Zielona herbata, czyli książka tak
nudna, że przy jej czytaniu zasnęłam
Tej kategorii nie traktuję całkowicie poważnie, ponieważ nie
przypominam sobie, żebym kiedykolwiek zasnęła z nudów przy jakiejś książce.
Wybrałam natomiast „Wnuczkę do orzechów”. Na książkach Małgorzaty Musierowicz
wychowała się moja mama, dlatego bardzo chciała, żebym ja też wyrobiła sobie
zdanie na ich temat. Muszę przyznać, że „Wnuczka do orzechów” jest
jedyną jej książką, jaką przeczytałam. Powieść nie za bardzo mnie do siebie
zachęciła i wynudziłam się jak mops.
Czerwona herbata pu-erh, czyli
książka, w której bohaterowie ciągle się przemieszczają
Pierwszą książką, która przyszła mi
na myśl, był oczywiście „Hobbit” J. R. R. Tolkiena. Fabuła całej powieści opiera
się na podróży, a bohaterowie niemal ciągle są w ruchu. Do tego książka pełna
jest akcji, a każda strona jest nią przepełniona.
„Aby coś znaleźć,
trzeba poszukać.
Istotnie, zazwyczaj kiedy się szuka, w końcu się coś znajduje.”
Herbata oolong, czyli książka, której
poświęca się zbyt mało uwagi
Myślę, że idealną książką do tej
kategorii jest „Black Ice” Becci Fitzpatrick. Ludzie poświęcają dosyć dużo
uwagi trylogii „Szeptem” tej autorki, natomiast ta książka nie zyskała aż tak
wielu czytelników. A szkoda. Ze względu na swój klimat, jest ona idealna na
zimowe wieczory. Pełno jest w niej akcji i tajemnic, które czasem mrożą krew w
żyłach.
„- Każdy musi mieć
jakieś sekrety - oznajmił.
- Dzięki nim jesteśmy podatni na ciosy.”
Biała herbata, czyli książka
niezasłużenie popularna
Niestety, muszę wymienić tutaj „Pretty
Little Liars, kłamczuchy”, ponieważ kompletnie nie rozumiem fenomenu tej serii.
O ile uważam, że serial jest fenomenalny i naprawdę wciągający, o tyle w
książce nie widzę zbyt wielu „ochów” i „achów”. Zdecydowanie nie jest to
lektura, która wniosła coś do mojego życia.
Herbata yerba mate, czyli książka,
przy której trzeba przebrnąć przez pierwsze rozdziały, aby akcja się rozwinęła
Od razu pomyślałam o książce, którą
miałam okazję czytać jeszcze w lipcu tego roku, czyli „7 razy dziś” Lauren
Oliver. Główna bohaterka, jak wskazuje tytuł, 7 razy przeżywa ten sam dzień i 7
razy jest on opisany. Gdy 3 razy przedstawiony był ten sam dzień, co prawda z
pewnymi zmianami, ale nieznacznymi, lekko zniechęciłam się do tej książki,
jednak mniej więcej od połowy, gdy akcja zaczęła się rozkręcać, po prostu nie
mogłam się od niej oderwać.
„Czasem boję się zasnąć
z powodu tego, co za sobą zostawiam.”
Herbata ziołowa, czyli książka, którą
czytano mi na dobranoc, gdy byłam mała
Do tej kategorii wybrałam „Bajeczne
opowieści”, opisujące przygody postaci bajek Disneya. Książka jest przepięknie ilustrowana i zawiera wiele historii, które znamy z bajek
animowanych. Od razu muszę dodać, że oczywiście najbardziej lubiłam opowieści o
księżniczkach ;).
Herbata owocowa, czyli moja ulubiona
lekka książka
Przedstawię Wam tu całą trylogię,
którą większość z Was pewnie już kojarzy. Mam na myśli „Rywalki” Kiery Cass. Wszystkie
tomy czyta się bardzo szybko, są to książki dosłownie na jeden lub dwa
wieczory. Czytając je, nigdy nie można być do końca pewnym, jak wyglądać będzie
koniec, a często ma się chęć przenieść się do świata bohaterów.
„Ty sobie nie dajesz
rady z płaczącymi kobietami, a ja nie radzę ze spacerami u boku księcia.”
Iced tea, czyli książka, która
zmroziła mi krew w żyłach
Przyszedł czas na przedostatnią
kategorię. Zdecydowałam się wybrać tu „Igrzyska śmierci” Suzanne Collins, które
wcale nie są horrorem, jednak pokazały mi, jak nasz świat może wyglądać w
przyszłości (a może już po części tak wygląda). Jest to książka, która otworzyła
mi na pewne rzeczy oczy i jednocześnie przeraziła mnie. Z pewnością długi czas
o niej nie zapomnę i jeszcze kiedyś po nią sięgnę.
„Niszczenie jest
znacznie łatwiejsze od tworzenia.”
Rozlana herbata, czyli kogo taguję!
Kogo taguję? Ciebie, tak - Ciebie,
drogi czytelniku ;). Jeżeli posiadasz bloga lub kanał na You Tube, to wykonaj
ten tag, a jeżeli już to zrobiłeś, to zostaw link w komentarzu, chętnie zajrzę.